Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
k

Dołączył: 27 Lut 2004 Posty: 13 Skąd: anglia
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 12:24 pm Temat postu: Wypadki |
|
|
W swojej karierze pirotechnicznej mialem z 6 wypadkow ciekaw jestem ile wy. Napiszcie i opiszcie najgrozniejszy. |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Snake

Dołączył: 12 Paź 2003 Posty: 24 Skąd: z rury
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 12:57 pm Temat postu: |
|
|
Ja jak dotad mialem szeczescie i skonczylo sie na mocnych poparzeniach skory po sylwku, pare spalonych foliowych workow na rece i takie rzeczy! Lepiej uwazac
Chociaz wiadomo ze to niebezpieczne hobby
--Snake-- _________________ WWW.PIROPORTAL.ONE.PL <<< Zapraszam
Serwer na filmy: http://www.piroportal.boo.pl/FTP/download.php |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
I_v0
Dołączył: 26 Sty 2004 Posty: 16
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 1:51 pm Temat postu: |
|
|
Odpalilem sloik karmelka kolo komputera, tak przed monitorem, skonczylo sie na spalonym dywanie i maskotkach ktore szesliwie sie tam znalazly, inaczej niemialbym juz monitora :/ Sam sie odsunalem, siedzaca przy komputerze osoba postronna sie przestraszyla ale na tym sie skonczylo :)
-> Uwazac na testy w domu, [b]wiecej niz lyzka to o wiele za duzo[/b] |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Troll_u
Dołączył: 21 Kwi 2003 Posty: 110 Skąd: stolica
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 2:05 pm Temat postu: |
|
|
jeśli mogę podsumować:
odpalanie czego kolwiek w domu to największa głupotA!!!!!
wystarczy tylko troszkę "szczęścia" i fragment palącego się czegoś leci na firanke ta staje w płomieniach a wtedy to mozna co najwyzej wyjść z domu i tyle bo jusz po sprawie... Nie wiem ale skorzystajcie z mojej rady:
NIE ODPALAJ NIGDY NICZEGO W DOMU!!!!!!! |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
chicken2001

Dołączył: 10 Gru 2003 Posty: 67 Skąd: Zabrze
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 2:06 pm Temat postu: |
|
|
Wybuch aluminiowej rakiety. Na szczeście na wyrzutni zamontowałem kartonowe kołnierze, które zmniejszyły impet uderzenia, ale i tak miałem dużo szczęścia.
Druga sprawa była z produktem reakcji jodyny i amoniaku. Samo się w nocy zapaliło i miałem szkło ze zlewki w całym pokoju. Do tej pory wali jodem. _________________ Każdego roku 10 razy więcej osób jest ofiarą spadających kokosów niż ataków rekinów. |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Syntony

Dołączył: 21 Wrz 2003 Posty: 35 Skąd: z miasta
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 2:46 pm Temat postu: |
|
|
Witam
Mi kiedyś rakieta skręciła, ale miałem dużo szczęścia i spadła pomiędzy blokami i nikomu sie nic nie stało.
A drugi wypadek to zapalenie kubka karmelka w kuchni, trzymałem go cążkami, ogień mial z metr albo wiącej, pobiegłem z nim do łazienki i ugasiłem wodą Pózniej jak wietrzyłem w domu to z okna leciał dym gęsty jak z komina. |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
k

Dołączył: 27 Lut 2004 Posty: 13 Skąd: anglia
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 3:36 pm Temat postu: |
|
|
mi wybochla mieszanina fosforu czerwonego chloranu potasu i siarki w domu (wtedy jeszcze nie wiedzaialem ze jest czula na b mechaniczne )
byla w szklanym opakowaniu wybuch stracil szklanki z soszarki w kochni i zgasil plomien w piecyku gazoym a odlamki mam do tej pory :/ . Mam po tym blizne ale zadnych powazniejszych urazow na szczescie nie . |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Snake

Dołączył: 12 Paź 2003 Posty: 24 Skąd: z rury
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 4:04 pm Temat postu: |
|
|
Zapomnialem dodac o jednym smiesznym wypadku z kupna rakietka która nie wiadomo jak walnela mnie podczas startu w tyl glowy i odleciala w gore skubana (ma szczescie, bym ja dorwal) Niezlego guza mialem a dobrze ze byla zima i mialem czape bo nie wiadomo czy by mi sie wlosy nie zachajcaly
--Snake-- _________________ WWW.PIROPORTAL.ONE.PL <<< Zapraszam
Serwer na filmy: http://www.piroportal.boo.pl/FTP/download.php |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Tomash dostęp próbny do MW

Dołączył: 27 Sty 2003 Posty: 382 Skąd: Z nieba do nieba, oby nie za szybko...
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 7:59 pm Temat postu: |
|
|
Ja miałem przyjaraną twarz zwłaszcza jedno oko ale jest spoksior nic mi nie jest... Ale odradzam wam zaklepywane hakownice  _________________ Już tylko teoretyzuję, potrzeba mi rączek by rodzinę utrzymać  |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Bilow
Dołączył: 15 Gru 2003 Posty: 31 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 10:27 pm Temat postu: |
|
|
He a ja miałem kilka razy włosy na rękach, brwi troche włosów na głowie przypalonych ale tylko końcówki. Dobże że sie nie zapaliły bo by było baaardzo źle. A i kiedyś dawno temu kiedy byłem głupszy niż teraz(hehe)
podpalałem bardzo małe próbki prochu czarnego w pokoju zeby sprawdzić jakość, obok tego gdzieś metr stał metalowy garnuszek z prochem czarnym, drobinka stopionej saletry potasowej wpadła do garnuszka i... naszczęście nic sie nie stało, garnuszek rozgrzał sie do czerwoności i wypalił dziurę w pilśniowej płycie. Skonczyło sie dobrze nic mi nie jest(z moich okien dym leciał jak z komina ale straży nie było). Przyłączam sie do przestrogi żeby nie podpalać niczego w domu
pozdro |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
_Vincenzo_
Dołączył: 03 Lip 2003 Posty: 253 Skąd: z MatPlanety
|
Wysłany: Pią Mar 12, 2004 11:30 pm Temat postu: |
|
|
Ja na szczescie sytuacji krytycznych ne mialem. Do wypadkow ktore mnie dotknely moge zaliczyc tylko oblanie sie perhydrolem (bez rekawiczek) i wybuch azydku olowiu przy robieniu splonki (tylko przez wlasna glupote). nic nie stracilem , mam wszystkie konczyny.
Z innych wypadkow piropodobnych to mam ze szwagrem zaliczony piec kaflowy, ktory zatkany przobowalismy przepalic rozpuszczalnikiem. Nawet ma zdjecia dziur w piecu ktore powstalu w skutek wybuchu. Powiem bylo ciekawie (ale gdzies na forum juz to pisalem ) _________________ _Vincenzo_ |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
DJArnold
Dołączył: 24 Gru 2003 Posty: 46 Skąd: ja mam to wiedzieć
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2004 12:39 am Temat postu: |
|
|
U mnie też nie było większych wypadków - raz zapalił mi sie lont w petardzie, myślałem że petarda wybuchnie, wrzuciłem ją do zlewozmywaka i ...... i nic sie nie stało bo jak na tamte czasy robiłem za słaby proch. Z tamtych czasów została mi dodatkowo dość pokaźnych rozmiarów plama po nadmanganianie na wykładzinie. A mówiłem żeby nie ścierać podłogi na święta  |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
BeMBeN

Dołączył: 21 Wrz 2003 Posty: 89 Skąd: from the glade
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2004 2:50 pm Temat postu: |
|
|
ahh... czas na spowiedz
za dawnych czasow jak jeszcze z TCAP (ostatnio zrobilem troszku - od tak dla zabawy) splonki robilem zawsze topilem TCAP na lyzece i wlewalem do formy - powstawal pikny monokrysztal, ktory wybuchal zancznie silniej niz TCAP ubijany. ale pewnego pieknego dnia wzialem i zaniast polozyc plyte nad ogniem, wzielom i jak mlody nad zywym ogniem topilem, stopilo sie pieknie, juz mialem zdejmowac, a 'BOOM!!'. Nie radze topic TCAP . _________________
 |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Troll_u
Dołączył: 21 Kwi 2003 Posty: 110 Skąd: stolica
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2004 5:54 pm Temat postu: |
|
|
Ja pierwszy wypadek mialem dziś. Podczas proby testu SR na fałszywy karmelek dostałem modelinową dyszą w twarz, w policzek, ze mi sie kawałek zęba nr 5 w górnej szczęce po lewej stronie ukruszył, a to chamstwo!!!!! ale za to jaki start!!!!!   |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
NTO

Dołączył: 19 Wrz 2003 Posty: 1
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2004 8:13 pm Temat postu: |
|
|
Ja to miałem hoho wypadków ale nie az tak źle. Począwszy od odłamka nadmanganianu który goracy stafił mnie prosto w oko, wybuchu wodorotlenku sodu na twarz, nitrorąk, pęknięciu "sprzętu" laboratoryjnego i wystrzeleniu pod cisnieniem toluenu nad palnikiem, wybuchach silników prochowych ze stali 4 mm wybuchu HMTD w rękach kończąc (rączki całe nawet nie poczułem) ( tyle z tego pamiętam) to miałem dużo. Teraz mam i staram sie mieć jak najmniej wypadków. Wypadki są i będa ale trzeba wyciagać z nich wnioski i oczywiście nie stwarzac warunków do wypadków  |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Kacper

Dołączył: 17 Maj 2003 Posty: 180 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2004 9:22 pm Temat postu: |
|
|
Ja miałem kilka razy przyfajczone włosy raz dusiłem sie siarki(mało brakowało )i około 2 razy w tygodniu przelatują nademną polące sie kawałki paliwa z wybuchających silników(falna sprawa szasem trzeba sie odzunąć). |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Piroman2

Dołączył: 12 Maj 2002 Posty: 834 Skąd: z moździerza ;)
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2004 10:03 pm Temat postu: |
|
|
Mi to raz sie zajarała mieszanka KMnO4+ dermatol, kiedy mieliłem w młynku ręcznym, nic się nie stało(prawie), po za tym że dymu było dużo i wypalone dziury w wykładzinie do dzis. Ciężko to było jak mi się zapaliło 300g Pc w kawałkach(przygotowane do moździerza), dawno to było, zapalałem malutki kawałek PC na balkonie a on odfrunął i wleciał na PC który sie suszył na słońcu, dymu w pizde, sufit aż sieprzyjarał, ale wszystko odremontowałem  |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Gatar

Dołączył: 18 Paź 2003 Posty: 9 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob Mar 13, 2004 11:04 pm Temat postu: |
|
|
Ja większych wypadków nie odnotowałem. Jak byłem znacznie młodszy (i głupszy) testowałem proch pół metra od szklanego pojemnija w którym był proch i ma sie rozumieć iskara do niego wpadła. Najbardziej mnie zdziwiło to że dopiero kilka sekund po spaleniu prochu pojemnik wybuchł. Nikt nie dostał odłamkami.
Raz dostałem też palącą sie saletrą z cukrem z bączka (za blisko stałem), po poł roku już nic na twarzy nie było widać. Na szczęści bączek szubko odjechał i mało mi poszło w gębe.
Jeszcze na poduszce która mi leży na krześle mam kilka przecudnych dziur (i spodnie w proszku ) po kwasie siarkowym. |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
atoM

Dołączył: 04 Gru 2003 Posty: 15 Skąd: okolice katowic:)
|
Wysłany: Nie Mar 14, 2004 4:06 pm Temat postu: |
|
|
ja mialem niedawno niezbyt mila niespodzianke z karmelkiem:(robilem ja w garazu w ilosci okolo 500g:/juz byla prawie stopiona jak sie podpalila.Takiego ognia to jeszcze z bliska nie widzialem.Dobrzez ze geby nie mialem centralnie nad garem ale i tak leczlem skore na bozi i rekach przeszlo poltora miesiaca.Na bozi sie zagoilo idealnie jedynie na rekach mam wyrazne blizny.Nie mowie juz o spalonych wlosach ktore mosialem ogolic na 0:)zesach ktorych nie mialem:)popalilem kurtke ktora wisiala z 3 metry od tej kuchenki.A teraz mam jedynie niezbyt mile wspomnienia.W rekach kiedys mi wybuchla samoroba petardy-ale to byly dawne czasy:)wtedy na szczescie mi sie tylko film urwal na chwile i mialem rece troszke pokiereszowane.Czlowiek madrzeje po tak glopich bledach. |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
maslak666

Dołączył: 27 Wrz 2003 Posty: 110 Skąd: Radom
|
Wysłany: Nie Mar 14, 2004 7:21 pm Temat postu: |
|
|
Witam
To ja tutaj nie mam się czym chwalić niestety... (na szczęście ? ). Kiedyś odpalałem petardę z lontem własnej roboty i niedoceniłem jakości tego lontu - spalił się w momencie. Szczęście, że petarda była gównianej jakości i tylko się zjarała, mi nie wyrządzając żadnej szkody. Kiedyś pamiętam jak jeszcze byłem malutki to lubiłem patrzeć sobie na coś przez ogień z zapalniczki. Raz przysunąłem ją za blisko twarzy... Włosy się zajarały, ale szybko zgasiłem i tylko trochę się stopiły.
No jak widać nie miałem żadnych poważnych wypadków z pirotechniką - może to dlatego, że dopiero zaczynam swoją zabawę... Zawsze jednak będę uważał żeby takich wypadków nie mieć.
Pozd. |
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|